Jechaliśmy przez pola rzepaku, rozmawialiśmy o wiatrakach, pachniało dietetycznym red bullem. Już wtedy wiedziałam, że to jeden z tych momentów, za którymi tęskni się do końca. Tydzień później nie miałam nic. To było jedno z tych czystych, niemieckich miasteczek, po których spacerują tylko starzy ludzie. Sama to sobie odebrałam. Musiałam postradać zmysły.